Niestety aż takich zapasów nie mam. Upał w tym roku spalił łąki i ciężko było u mnie o motylki. Poza tym ja za kopytkami w lecie latam i mało się na łące wyleguję :)
Eeee...ja myślałam, że Kolega lubi listopad. Wszak to miesiąc mglisty, a we mgle powstały ostatnie cudowne obrazy z tancerzami. Ale skoro nie lubi, to miło :)
Dziękuję za zerknięcie i wciśnięcie!
U nas za rzadko opadają. Jak zawisną to na tydzień, obrzydliwe, gęste jak mleko.
A ja lubię opar niziutki, taki co sarny odcina od podłoża, drzewom pnie zabiera...:)
A światło jakie terasz?! Tylko żarówkowe i to w trybie oszczędnym.
Listopad jest paskudny.
Tych ptaków to Wam zazdroszczę. Ile razy podziwiam zdjęcia @Panthomasa myślę, czy nie przeprowadzić się na wybrzeże. Ale jak u Was w lesie latają cytryny, to jednak nie zaryzykuję :)
A listopad jest od marudzenia. Po to został stworzony :)
Gdzie Ty latasz za tymi kopytkami??? Z tego co ja wiem - kopytka to sa w kuchni ;))
Masz racje jesli chodzi o tegoroczne susze i upaly, krajobraz dziwnie w tym roku wygladal :(
Z poprzednich wypowiedzi fajny mi się zlepek zrobił. Przypomniały mi się latające pierogi. Ale to było kiedyś, teraz jestem krainą łagodności... :)
Dziś robiłam knedle z truskawkami. Dobre do rzucania, ale na ścianach nieładne plamy zostawiają :))))))
Za życzenia pięknie dziękuję jak również za wywołany uśmiech. Jak to mądrzy mówią śmiech to zdrowie.
Pozdrawiam ciepło!
Kolega się nie lęka. Za daleko by pierogiem dorzucić. Chyba żeby jakimś magicznym, te nie mają ograniczeń przestrzenno - czasowych... :)
Za życzenia pięknie dziękuję!:)
Z poprzednich wypowiedzi zlepek się zrobił? Czyli pieróg z wypowiedziami? Takich delicji nie kosztowałam...
Cytryny lepiej że latają niżby rosnąć miały. Znowu by się nowy gatunek inwazyjny pojawił...
Także zdrówka serdecznie życzę i na wybrzeże zapraszam :)
A ponoć zima idzie, więc pierwszy śnieg mnie ominie :(
Dobrze, że nie ma zarzutów, bo bym wpadła w rozpacz :) ;)
Dziękuję!
Za wizytę pięknie dziękuję :)
Dziękuję za zerknięcie i wciśnięcie!
A ja lubię opar niziutki, taki co sarny odcina od podłoża, drzewom pnie zabiera...:)
A światło jakie terasz?! Tylko żarówkowe i to w trybie oszczędnym.
Listopad jest paskudny.
A listopad jest od marudzenia. Po to został stworzony :)
Masz racje jesli chodzi o tegoroczne susze i upaly, krajobraz dziwnie w tym roku wygladal :(
Szybkiego powrotu do zdrowia! :)
Dziś robiłam knedle z truskawkami. Dobre do rzucania, ale na ścianach nieładne plamy zostawiają :))))))
Za życzenia pięknie dziękuję jak również za wywołany uśmiech. Jak to mądrzy mówią śmiech to zdrowie.
Pozdrawiam ciepło!
Latające pierogi! O nie! Rychłego powrotu do zdrowia życzę i już znikam :)))
Za życzenia pięknie dziękuję!:)
Cytryny lepiej że latają niżby rosnąć miały. Znowu by się nowy gatunek inwazyjny pojawił...
Także zdrówka serdecznie życzę i na wybrzeże zapraszam :)
Jak mnie przywieje na wybrzeże nie omieszkam zameldować. Pokaże mi Koleżanka te latające cytryny :)